poniedziałek, 22 września 2014

ULICZKAMI STAREJ PRAGI - FOTOSPACER Z FIRMĄ PANASONIC POLSKA

Dzisiaj wpis nieco odmienny od poprzednich. Wczoraj miałam okazję uczestniczyć w IX Fotospacerze z firmą Panasonic Polska organizowanym oprzez FotoSpacery.pl. Trasę stanowiły ulice Ząbkowska i Brzeska oraz ich okolice, czyli było pięknie, mrocznie, klimatycznie i bardzo warszawsko! Jadąc w tamte rejony zawsze odnoszę wrażenie, jakbym odwiedzała inne miasto - dosłownie. Tak, Stara Praga rządzi się swoim klimatem i tego odmówić jej nie można. Przedwojenne kamienice, małe podwórka z obowiązkowymi elementami: kapliczki, trzepaki, bielizna susząca się w oknach i na balkonach, przemykające pod nogami koty, mnóstwo detali, których nie znajdziemy nigdzie indziej i przede wszystkim - tamtejsi ludzie. Ich akurat nie da się opisać. Aby spróbować ich zrozumieć i móc choć częściowo wyobrazić sobie ich życie, trzeba po prostu na chwilę się zatrzymać i przyjrzeć ich twarzom i codzienności. Ale czy na Pradze Północ jest tak strszanie jak mówią? 




Myślę, że wszystko zależy od sytuacji. Pojedynczy przechodnie, niczym się nie wyróżniający, raczej tamtejszej społeczności nie zawadzają. Ale pojawia się "raczej", bowiem wystarczy czasem tzw. "inne" spojrzenie, aparat w ręku czy jawne pokazanie swojej niepewności na tamtym terenie, by wzbudzić podejrzenie u któregoś z mieszkańców praskich podwórek. A mieszkańcy ci bywają różni i wtedy może zrobić się naprawdę baaardzo niebezpiecznie. 

Mieszkańcy Ząbkowskiej nieco lepiej znoszą towarzystwo ciekawskich turystów. Zaczepiają, zagadują, żartują, ale mniej w tym agresji. Choć nie ma się też co dziwić bulwersacji co niektórych mieszkańców, kiedy na ich spokojne podwórko, na którym na swój sposób odpoczywają, wpada nagle kilkudzisięcioosobowa grupa, zaglądająca im niemal do okien, każdy z aparatem w dłoni - jak to miało miejsce podczas wspomnianego spaceru - to nie dziwi. Mniej przyjazna, delikatnie mówiąc, jest już Brzeska. "Tato, zrób tutaj porządek" - krzyczał kilkuletni chłopiec do ojca na nasz widok. Inni rzucają w nas  kamieniami - na szczęście małymi. Nie wiadomo kiedy w bramie podwórka staje klasyczny "dres", nie przebierając w doborze słów. 

To tamtejsze możliwe realia. Ale podkreślam - możliwe, coby nie siać tutaj zbyt dużego popłochu, bo tak czy siak warszawska Stara Praga da się lubić. Ostrożność, ostrożność i jeszcze raz ostrożność, no i wyczucie, bo tam może tak naprawdę nie spodobać się w nas każdy najmniejszy gest. Ale przede wszystkim - nie pokazywanie strachu po sobie, bo ten tylko napędza machinę agresji. Myślę, że do tego nadmiernego zainteresowania "obcymi" na Brzeskiej mógł przyczynić się fakt, że podczas spaceru było nas po prostu dużo. Ale też z drugiej strony, w grupie wiadomo siła. Wielu nie zdecydowałoby się na ten spacer bez towarzystwa, więc tutaj specjalne podziękowania dla organizatorów - dobrze, że powstają takie przedsięwzięcia. 

Jeśli chodzi o fakty i historię na pewno jeszcze nie raz powrócimy na blogu do wspomnianych miejsc. Tymczasem zapraszam na mały fotospacer. Więcej zdjęć można znaleźć w albumie na blogowym fanpage'u.