Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WARSZAWSKIE KLASYKI czyli obowiązkowe punkty na mapie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WARSZAWSKIE KLASYKI czyli obowiązkowe punkty na mapie. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 marca 2022

Niemy świadek cierpienia, czyli historia pewnego drzewa


Na drzewo Pawiaka spoglądałem wielokrotnie w długim okresie czasu. Pierwszy raz jako młodociany więzień, pomocnik ogrodnika. Nie robiło ono wówczas na mnie prawie żadnego wrażenia. Rósł sobie wiąz łagodząc zielenią swoich liści przygnębiający nastrój (…) na tym placu znęcali się nad więźniami Niemcy w mundurach DS. Bili pejczami kopali przeraźliwym krzykiem kazali czołgać się po czarnym leszu po wysypanym z kotłowni żużlu. Na ten plac zajeżdżały samochody i tez przy okropnym ryku Schnel!! Schnel!! Hitlerowcy zapędzali do nich więźniów przeznaczonych do obozów zagłady i na egzekucję – wspomina Juliusz Deczkowski, pseudonim „Laudański”, więzień Pawiaka w latach 1941-1942. 



Wiąz limak – słynne Drzewo Pawiackie, świadek niemieckich zbrodni, a także cierpienia i bohaterstwa więźniów wyrósł na dziedzińcu więzienia od strony ulicy Pawiej w 1900 r. Drzewo było miało 12.5 metra wysokości i rozpiętość korony od czterech do pięciu metrów. Obok fragmentu bramy wjazdowej jako jedyne przetrwało wysadzenie przez Niemców Pawiaka, 21 sierpnia 1944 roku. Niedługo potem został wyznaczony przez warszawian do pełnienia roli pomnika. Przybijano tu tabliczki z nazwiskami zmarłych więźniów Pawiaka. Pierwsze tabliczki z nazwiskami ofiar rodziny przybijały bezpośrednio do pnia drzewa już na początku 1945 r. 

czwartek, 2 kwietnia 2015

STARY PRZYJACIEL Z BIELAN, CZYLI HISTORIA BLASZANEGO SŁONIA

Przez wiele lat był jednym z najbardziej charakterystycznych symboli warszawskich Bielan. Mieszkał sobie przy ulicy Podleśnej, tuż u podnóża Lasu Bielańskiego. Pokochali go zarówno dzieci, jak i dorośli. Kiedy w latach 80. zniknął, ciężko było pogodzić się z jego utratą. Do dziś gości on we wspomnieniach i fotograficznych albumach warszawiaków. Coraz częściej mówi się też o jego powrocie. Mowa o blaszanym słoniu, który był jedną z atrakcji ówczesnego placu zabaw. 


Fot. ze zb. warszawa1939.pl

niedziela, 8 marca 2015

WARSZAWSKA SYRENKA - LEGENDARNA OBRONICIELKA WARSZAWY

Początkowo wyobrażano ją sobie jako mężczyznę. I to mężczyznę o tułowiu potwora ze skrzydłami, nogami byka oraz lwim ogonem. Na najstarszej pieczęci stołecznych dokumentów, pochodzących z 1400 roku przypomina uzbrojonego w tarczę i miecz pół człowieka, pół ptaka, z brzuchem pokrytym łuskami. Jako pół kobieta, pół ryba zaczęła jawić się dopiero koło połowy XVIII wieku. Od wieków stanowi godło Warszawy. Mowa oczywiście o legendarnej obronicielce stolicy - warszawskiej Syrence. 




sobota, 25 października 2014

BIELAŃSKA 10 - MURY BANKU POLSKIEGO

Bielańska 10, to miejsce, które ma ogromnie długą historię. Sięga ona czasów XVIII wieku, kiedy znajdowała się tam mennica króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Kiedy ta została zburzona, na jej miejscu powstał gmach rosyjskiego Banku Państwa. Następnie mieściła się tam Polska Krajowa Kasa Pożyczkowa, a jeszcze później Bank Polski, którego pozostałości zaklęte w murach możemy oglądać do dziś. I to właśnie one będą przewodnim tematem dzisiejszego wpisu... 


niedziela, 6 lipca 2014

WARSZAWSKI OGRÓD ZOOLOGICZNY, CZYLI WYCIECZKA DO ZOO!

Warszawskie ZOO odwiedziłam po raz pierwszy jako mała dziewczynka. Niewiele pamiętam z tamtej wizyty, ale jedna sytuacja do dziś utkwiła mi w pamięci. Pamiętam jak przy spotkaniu z krokodylem mama dała mi mały pieniążek i powiedziała, żebym mu go wrzuciła na szczęście. Wymyśliłam sobie wówczas, że krokodyl za każdy taki pieniążek spełnia jedno życzenie. Wtedy było ono błahe, proste, dziecięce, ale jakież było moje zdziwienie, kiedy za jakiś czas naprawdę się spełniło! Kiedy już wiele lat później odwiedziłam ponownie ZOO z sentymentu podarowałam krokodylowi grosik i zgodnie z wymyśloną wiele lat temu własną legendą pomyślałam życzenie i to już wcale nie takie małe. Choć szanse były niewielkie, ono również się w krótkim czasie spełniło. A więc kto to wie, jak to naprawdę jest z tym krokodylem... ;) 





Historia powstania warszawskiego ZOO była dość długa i można rzec - dość burzliwa. Pierwsze zwierzyńce powstawały już w przy królewskich dworach w XVII wieku. Pierwszy ogród zoologiczny, powstały jako spółka akcyjna, założył zamożny adwokat Jan Maurycy Kamiński przy ulicy Bagatela. Ogród cieszył się dużą popularnością, jednak po sześciu latach istnienia doszło do zatrucia wszystkich drapieżników w związku z czym, placówka została zamknięta, a pozostałe zwierzęta sprzedano za granicę. Kolejny warszawski zwierzyniec powstał dopiero po I wojnie światowej, w 1926. Założył go na własny koszt wielki miłośnik przyrody - Mieczysław Pągowski. Początkowo mieścił się on przy ul. Koszykowej, następnie został przeniesiony na Al. 3. Maja (róg Solca). Niemal w tym samym miejscu, bo terenie dzisiejszego Muzeum Narodowego powstało również miejsce zwane Studium Biologicznym. Niestety po roku jego istnienia w zwierzyńcu wybuchł pożar. 


sobota, 14 czerwca 2014

JAK NA PĄCZKI TO DO ZAGOŹDZIŃSKIEGO!

Jest taka cukiernia w Warszawie, której historia sięga dwudziestolecia międzywojennego. Swoje pierwsze kroki stawiała bowiem w 1925 roku. Od tamtego czasu minęło niemal 90 lat, a cukiernia wciąż istnieje, wciąż przyciąga tłumy smakoszy, swoje recepturowe tradycje przekazuje z pokolenia na pokolenie i wciąż wypieka najlepsze pączki w Warszawie. Mowa tutaj o Pracowni Cukierniczej "Zagoździński", zlokalizowanej przy ul. Górczewskiej 15, w budynku należącym do Kolonii Wawelberga. 

Zdjęcie zapożyczone stąd

środa, 22 stycznia 2014

WIADUKT MARKIEWICZA, CZYLI WARSZAWSKI ŚLIMAK

Przeszukując klasyczne zabytki Warszawy czytamy głównie o Pałacu Kultury i Nauki, Łazienkach Królewskich albo o Kolumnie Zygmunta zlokalizowanej w sercu Starego Miasta. Obiekty ważne i godne opisania, dlatego z pewnością kiedyś też znajduą tutaj swoje miejsce. Ale jest jeszcze kilka innych miejsc i obiektów, spychanych jakby na drugi plan, ale swoją niepowtarzalnością i historią zasługują one na znalezienie się wśród "warszawskich klasyków". Mówiąc to, mam na myśli między innymi Wiadukt Markiewicza, o którym symbolicznie wspominałam już przy okazji wpisu na temat ulicy Karowej i okolic. Jako że oba obiekty znajdują się tuż obok siebie jest on bardzo dobrym punktem spacerowym numer dwa w tamtych okolicach.




Wiadukt Markiewicza to secesyjny wiadukt, mający wraz z podjazdem po ziemnym nasypie formę niezwykłego ślimaka, po którym ulica Karowa schodzi ze skarpy na Powiśle. Wybudowany w latacj 1902-1905 z trudem przetrwał woję, ale dziś stanowi jedną z najcenniejszych budowli  inżynieryjnych stolicy. Wojny nie przetrwały natomiast materiały dotyczące jego historii - wszystkie doszczętnie społonęy w czasie powstanie warszawskiego.