sobota, 25 października 2014

BIELAŃSKA 10 - MURY BANKU POLSKIEGO

Bielańska 10, to miejsce, które ma ogromnie długą historię. Sięga ona czasów XVIII wieku, kiedy znajdowała się tam mennica króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Kiedy ta została zburzona, na jej miejscu powstał gmach rosyjskiego Banku Państwa. Następnie mieściła się tam Polska Krajowa Kasa Pożyczkowa, a jeszcze później Bank Polski, którego pozostałości zaklęte w murach możemy oglądać do dziś. I to właśnie one będą przewodnim tematem dzisiejszego wpisu... 



Bank Polski, rok 1915
Fot. fotopolska.eu
Budynek przy Bielańskienj 10/12, którego mury możemy podziwiać do dziś, powstał w latach 1907-1911 wedle projektu rektora Akademii Sztuk Pięknych w Petersburgu, profesora Leontija Benois. Bank Polski mieścił się w nim od 1926 roku. Pierwszym prezesem banku był Stanisław Karpiński. W czasie okupacji w budynku miał swoją siedzibę Bank Emisyjny. Podczas Powstania Warszawskiego dochodziło tu do ciężkich starć, bowiem powstańcy bronili stąd dostępu do Starego Miasta. Bank był w rękach powstańców niemal przez cały sierpień. Ostatecznie budynek został zbombardowany. Po wojnie wyburzono znaczną część gmachu, pozostawiając jedynie jego zachodnie skrzydło, które zostało wpisane do rejestru zabytków ( 1 sierpnia 1981 r.). 


Wnętrze jednej z kajut skarbca, rok 1927.
Na półkach widać sztabki złota i srebra
Fot. fotopolska.eu
Wejście do sali głównej, rok 1927
Fot. fotopolska.eu


Początkowo w budynku planowano zlokalizować Muzeum Powstania Warszawskiego, jednak w 1993 roku gmach został sprzedany. Jego nabywcą stała się firma Ghelamco, która na części pozostałości budynku wybudowała biurowiec "Senator", starając się o jak najwierniejsze odzworowanie stylu z poprzedniego stulecia. Wbudowano go w zachowane ściany, a przez szklaną podłogę można wciąż oglądać skarbiec banku. Duża ściana dawnej sali kasowej zdobi zaś główny hall budynku. Otwarcie "Senatora" miało miejsce we wrześniu 2012 roku. W bogato urządzonych wnętrzach, można dziś organizować imprezy okolicznościowe, bale, wystawy, bankiety, itp.

Jak się okazuje dawny Bank Polski skrywa wiele tajemnic. Na wschodniej ścianie budynku, około 10 metrów nad ziemią, znajdowały się podobno żelazne drzwi z kołem szyfrowym do otwierania, które prowadziły do skarbca. Jak głosi legenda, został on ukryty pod ziemią na terenie budynku za czasów II wojny światowej. 

Smutny widok zniszczonego Banku Polskiego, rok 1944
Fot. fotopolska.eu


Główne wejście do budynku, rok 2014
A tak o Banku Polskim możemy przeczytać w książce "Pożegnania warszawskie": Na dawnej ulicy Bielańskiej Bank Polski był niewątpliwie najpoważniejszą instytucją. Jego siedziba, wybudowana w roku 1910, stała się symbolem solidności i zaufania -  i w takim też charakterze widniała na rewersie niektórych przedwojennych banknotów. Pracownicy Banku Polkiego należeli do nielicznej grupy najwyżej uposażonych urzędników. Płacono im tak dobrze nie tylko za kwalifikacje zawodowe, ale także za uczciwość i nienaganny tryb życia. (...) W gmachu przy ulicy Bielańskiej przez cały czas jego istnienia nie było ani jednego przypadku kradzieży, oszustwa, malwersacji. (...) Zgromadzonych na Bielańskiej skarbów, oprócz ludzi, strzegły także mury - i to nie byle jakie, bo grubości 80 centymetrów, z solidnej, prasowanej cegły. Fundamenty wzmocniono i obciążono płytami ołowianymi, aby zabezpieczyć je przed ruchami tektonicznymi ziemi. Podczas Powstania nawet ciężkie bomby zrzucane w locie nurkowym ze "stukasów" nie zdołały przebić masywnych sklepień piwnicznych. (J.Kasprzycki, M. Stępień, "Pożegnania warszawskie", Warszawa 1971 r., wyd. ARKADY, s. 46)




Na budynku znaleźć można tablice, upamiętniające powstańcze walki:  




Wydawałoby się, że to jeden z niewielu warszawskich klasyków, którego los oszczędził przed całkowitym zburzeniem. Lecz jak się okazuje, ta i tak mocno ograniczona pozostałość budynku może niebawem znów zostać uszczuplona. Wywołało to spore oburzenie wśród zwolenników zachowania tego skrawka polskiej historii. A cały spór o.... kolejny sklep dyskontowej sieci Biedronka, który miałby stanąć właśnie w tym miejscu. 

Biuro Architektury dzielnicy Śródmieście wydało zgodę na owstanie dyskontu. Jednak aby go otworzyć musiałyby zostać zalane betonem odsłonięte wcześniej i przykryte szkłem fundamenty gmachu. 

Główny najemca budynku, firma Orlen, wystosowała w tej sprawie pismo do konserwatorów zabytku. 

W kolistym narożniku znajduje się druga część zabytkowych fundamentów dawnego Banku Polskiego. (…) Zostały odrestaurowane i zabezpieczone szklaną posadzką, celem ich wyeksponowania. (…) Stanowczo protestujemy przeciwko wszelkim działaniom prowadzącym do dalszego uszczuplenia i tak już bardzo nielicznego zasobu pozostałych zabytków Warszawy oraz marginalizacji znaczenia ważnych, nie tylko dla Warszawiaków, miejsc pamięci. (…) Utrata wyjątkowego charakteru i prestiżu tego miejsca, a co za tym idzie, utrata prestiżu władz odpowiedzialnych za kultywowanie i promowanie wartości historyczno-kulturalnych może okazać się nieodwracalne - napisał w oświadczeniu Maciej Giżyński, dyrektor biura administracji PKN Orlen SA.

Przedstawiciel firmy Union Investment Real Estate GMBH, która za 120 mln euro kupiła biurowiec od Ghelamco, twierdzi, że sklep nie naruszy histrycznego charakteru budynku. 

Współpracujemy z firmą Jeronimo Martins Polska w sprawie otworzenia w tym miejscu nowego sklepu samoobsługowego Biedronka. (…) Sklep będzie respektować historię budynku potwierdził „Gazecie Stołecznej” Fabian Hellbusch. 

Jeronimo Martins Polska także zapewnia, że nie zamierza w żaden sposób ingerować w  jego historyczny kształt. 

Uzyskana przez nas zgoda na zmianę sposobu użytkowania wydzielonej części nieruchomości przy ul. Bielańskiej 12 w najmniejszym stopniu nie wiąże się z jakąkolwiek ingerencją w zabytkowe elementy budynku. W dokumentacji projektowej, którą przedłożyliśmy wnioskując o pozwolenie na budowę, zarówno istniejące przeszklenia, jak i wszystkie elementy mające charakter zabytkowy pozostają w niezmienionym stanie. 

A jak do sprawy odnosi się Stołeczny Konserwator Zabytków? 

Tylko prace prowadzące do naruszenia lub zmiany wyglądu wyżej wymienionych elementów zabytkowych wymagają pozwolenia stołecznego konserwatora zabytkTylko prace prowadzące do naruszenia lub zmiany wyglądu wyżej wymienionych elementów zabytkowych wymagają pozwolenia stołecznego konserwatora zabytków - wyjaśniała pracownik biura, mgr Ewelina Pabisiak. 

Należy jednak zadać pytanie, na które każdy powinien odpowiedzieć sobie sam, a i tak zdania byłyby co do tego podzielone - czy zabytek, to tylko i wyłącznie zachowane mury czy też coś więcej? Czy aby na pewno, ten szacunek do historii, który z mozołem wpajano nam od dziecka, tyczy się tylko jej namacalnej części? 


Widok murów Banku Polskiego od Al.Solidarności