czwartek, 2 kwietnia 2015

STARY PRZYJACIEL Z BIELAN, CZYLI HISTORIA BLASZANEGO SŁONIA

Przez wiele lat był jednym z najbardziej charakterystycznych symboli warszawskich Bielan. Mieszkał sobie przy ulicy Podleśnej, tuż u podnóża Lasu Bielańskiego. Pokochali go zarówno dzieci, jak i dorośli. Kiedy w latach 80. zniknął, ciężko było pogodzić się z jego utratą. Do dziś gości on we wspomnieniach i fotograficznych albumach warszawiaków. Coraz częściej mówi się też o jego powrocie. Mowa o blaszanym słoniu, który był jedną z atrakcji ówczesnego placu zabaw. 


Fot. ze zb. warszawa1939.pl

Bielański słoń pojawił się w stolicy z początkiem lat 50. Szybko stał się główną atrakcją utworzonego po wojnie w tamtej okolicy Parku Kultury. 

Mało kto dziś pamięta, że teren przy Lesie Bielańskim, od ulicy Podleśnej, to miejsce z tradycją. Miało ono szczególny charakter, gdyż przed wojną, głównie latem, było miejscem spotkań wielu warszawiaków. Przyjeżdżały tam rodziny z dziećmi z całej stolicy na pikniki i zabawy. Biesiadowano zazwyczaj na rozłożonych na trawie kocach oraz przy małych rozkładanych stolikach. Spotkać można było pary tańczące przy dźwiękach muzyki płynącej z płyt odtwarzanych na nakręcanych na korbkę patefonach z dużą tubą - wspomina w swojej książce "Wspomnienia Starego Bielańczyka" Jerzy Głosik, który na Bielanach mieszka od urodzenia.


Karuzela na Bielanach, pocztówka z 1951 r.
Fot. Jarosław Zieliński, za: lasbielanski.waw.pl
Po II wojnie światowej dla kontynuowania tradycji Prezydium Rady Narodowej m. st. Warszawy zdecydowało, że teren przylegający do Lasu Bielańskiego, od Młocin do Marymontu, zostanie zagospodarowany na miejsce rekreacyjne. Otrzymał on wtedy nazwę "Park Kultury na Bielanach". Powstał wówczas olbrzymi kompleks kulturalno-sportowy nazywany przez mieszkańców "Zielonym Salonem Warszawy". Pojawiły się estrady koncertowe, parkiety taneczne, muzyka płynąca z gramofonów. Można było wypożyczyć książkę, szachy, warcaby, zjeść kiełbaskę popijając ją oranżadą. Była też słynna karuzela, o której śpiewano: "Karuzela, karuzela, na Bielanach co niedziela".  Tuż obok było nawet ujęcie wody pitnej z kamienną umywalką, a także amfiteatr z kinem plenerowym "Poziomka". I był właśnie plac zabaw z blaszanym koniem, żyrafą i słoniem, który to najmocniej zapisał się we wspomnieniach warszawiaków.


Stolica nr 47, 1954 r.
Fot. ze zb. warszawa1939.pl, za: lasbielanski.waw.pl

Stolica nr 21, 1955 r.
Fot. ze zb. warszawa1939.pl, za: lasbielanski.waw.pl


Kiedy w 1973 roku zapadła decyzja o przekształceniu lasu na rezerwat przyrody plac zabaw zlikwidowano, a o zabawach nie było już mowy. 


Fot. ze zb. warszawa1939.pl
Blaszane zabawki jednak pozostały, słoń przetrwał ponoć najdłużej z nich i na długo pozostał jeszcze gwiazdą placu zabaw. Najmłodsi miłośnicy słonia robili sobie z nim zdjęcia, wdrapywali się na jego trąbę. To podobno też nie podobało się władzom. Według relacji jednej z ówczesnych mieszkanek Bielan miejsce, w którym można było usiąść było owinięte drutem kolczastym. Po jakimś czasie zabezpieczenie ku uciesze najmłodszych i ich opiekunów zniknęło. W latach 80. służby miejskie ostatecznie pozbyły się jednak coraz bardziej rozpadających się zabawek. Karol Kobos, wydawca portalu tvnwarszawa.pl wspomina, że słonia pamięta tylko ze zdjęć, ale wedle relacji jego mamy, zapakowano go któregoś dnia na ciężarówkę i wywieziono. Za odjeżdżającym przyjacielem biegła podobno spora grupka dzieciaków, z płaczem wołająca by nie zabierano im ukochanej zabawki. 

Dzięki portalowi tvnwarszawa.pl możemy przeczytać piękne wspomnienia Pani Janiny Jankowskiej oraz zobaczyć niezwykłą perełkę fotograficzną, czyli słonia w kolorze! 

Wycięty fragment pochodzi stąd.

Fot. Janina Jankowska, archiwum własne, za: tvnwarszawa.tvn24.pl

Blaszanego ulubieńca z Bielan wspomina także varsavianista Jarosław Zieliński: Słonia doskonale pamiętam, bo sam na niego właziłem. Kiedy dokładnie znikł? Trudno powiedzieć, w każdym razie przetrwał wiele innych tamtejszych rekwizytów, żyrafę na przykład. Powoli korodował, więc w końcu go pocięto. 


Bielany, plac zabaw, rok 1981
Fot. ze zb. warszawa1939.pl
Dzisiaj słoń bielański pojawia się często na materiałach promocyjnych dzielnicy razem z hasłem "Odsłoń Bielany". Szukaliśmy pomysłu na znak graficzny, który moglibyśmy zamieszczać na materiałach promocyjnych  oraz gadżetach  wykonywanych  z okazji imprez dzielnicowych skierowanych do najmłodszych - mówi Tadeusz Olechowski, rzecznik prasowy dzielnicy Bielany. 



Kilka lat temu "Echo" wydrukowało list mieszkańca Bielan, który wnosił o powrót kultowego słonia. Wtedy burmistrz dzielnicy, Grzegorz Pietruczuk, zapowiadał, że niewykluczone, iż zabawka znów przyozdobi Bielany. Bardzo chciałbym, aby powstała replika słonia, którego sam pamiętam. Musimy jednak wiedzieć co odtworzyć, najdokładniej jak się da, dlatego apelujemy do wszystkich, aby przesyłali zdjęcia ze słoniem, bo to dzięki nim powstanie baza do przywrócenia słonia z dawnych lat  - mówi.

Założenie jest takie, aby mieszkańcy Bielan mogli poczuć klimat dawnych lat, a także chętnie korzystali z plenerowych zabaw jakie oferuje dzielnica. 

Nie ma jeszcze decyzji, co do miejsca, gdzie stanie słoń. Prawdopodobnie będą mogli o tym zadecydować sami mieszkańcy, wybierając najlepsze miejsce spośród tych zaproponowanych przez władze dzielnicy. Na pewno nie tam, gdzie stał kilka lat temu, gdyż dziś te tereny porasta las. Obecnie trwają rozmowy z potencjalnymi sponsorami, nie znamy jeszcze daty, kiedy słoń powróci na ulice Warszawy. Trwają też spekulacje, co do formy w jakiej ma powrócić. Są dwie koncepcje. Jedna z nich zakłada, aby wzorując się na archiwalnych fotografiach wiernie go odwzorować. Druga natomiast zakłada bardziej praktyczne rozwiązanie i stworzenie z niego zjeżdżalni. A Wam, który pomysł bardziej się podoba? 
Jeden z projektów słonia, który mógłby wrócić na Bielany.
Innym pomysłem jest stworzenie słonia - zjeżdżalni. 
Śladu bielańskiego słonia możemy się także upatrywać w książce Edmunda Niziurskiego " Niewiarygodne przygody Marka Piegusa, gdzie już na samym początku można przeczytać: "Tydzień od tamtej rozmowy spotkałem Marka najniespodziewaniej w Lasku Bielańskim, dokąd chodzę codziennie o dwunastej dla rozluźnienia nerwów. Siedział na ławce pod słoniem z dykty zawinięty w koc i jadł jabłko ze zwykłą, strutą miną".

A na zakończenie zaśpiewajmy! 





AKTUALIZACJA!!!!!  17 WRZEŚNIA SŁOŃ POWRÓCIŁ NA BIELANY, NA LOKALIZACJĘ WYBRANY ZOSTAŁ PARK KĘPA POTOCKA.