wtorek, 12 maja 2015

"TO PŁYNIE W ŻYŁACH" - O MIŁOŚCI DO WARSZAWY OPOWIADA MARCIN BRZEZIŃSKI

Swoją miłość do Warszawy pielęgnuje każdego dnia. Bez wahania nazywa Warszawę  swoim azylem i miejscem na ziemi. To tutaj przyszedł na świat, ma sentyment do Ogrodu Krasińskich, w którym drzewa sadził jego pradziadek i nie wyobraża sobie życia gdzie indziej. O tym, za co kocha Warszawę, jaka jest w jego oczach, co by w niej zmienił, a także o ulubionych miejscach w stolicy opowiada Marcin Brzeziński - twórca facebook’owego profilu Moja Warszawa. 

Fot. Marcin Brzeziński (archiwum prywatne)
Karolina Staniszewska: Jak zrodził się pomysł na założenie strony Moja Warszawa na Facebooku ? 

Marcin Brzeziński: Z założeniem strony na Facebooku nosiłem się od dawna. Na swoim prywatnym koncie udostępniałem mnóstwo zdjęć, artykułów dotyczących miasta, historii własnych związanych z Warszawą, dlatego też postanowiłem wyjść z tym do szerszego grona odbiorców. Już na samym początku mojej przygody ze stroną odezwała się do mnie redaktorka z czasopisma „Rytm Warszawy” z zapytaniem, czy mogłaby udostępnić na profilu RW zdjęcie, które wykonałem. Bardzo fajna sprawa i też mocny kopniak , by robić to dalej. Na dzień dzisiejszy wszystko idzie w dobrą stronę.

Strona cieszy się ogromnym powodzeniem, a jej zwolenników wciąż przybywa, jednak profili o Warszawie jest dużo, czym chciałeś wyróżnić swój? 

Przede wszystkim tym, że w większości udostępniam tam rzeczy z własnych zbiorów: książki, prasa, albumy. Poza tym oprócz wrzucenia np. zdjęcia, staram się je uzupełnić ciekawym opisem, także z moich własnych przeżyć. Nie wiem czy jakoś specjalnie się wyróżniam na tle innych stron. Robię swoje krok po kroku i zbieram bardzo wiele pozytywnych opinii. Poznałem dzięki temu ludzi, którzy kochają Warszawę tak jak ja. Są to radni z różnych dzielnic, przewodnicy miejscy, fotografowie i spore grono ludzi czynnie biorących udział w akcjach społecznych dotyczących naszego miasta. Piękna sprawa.

Skąd w ogóle miłość do tego miasta? 

Po prostu, urodziłem się tu. Stąd pochodzą moi przodkowie i naturalną koleją rzeczy była miłość do tego miejsca. Nie mógłbym żyć gdzie indziej, to jest pewne. Wiem, że moje dzieci również będą kochały to miasto. To płynie w żyłach. 

Masz jakiejś ulubione miejsca w Warszawie? Takie, w które lubisz wracać? 

Mam kilka ulubionych miejsc, które często odwiedzam. Jest to Ogród Krasińskich, w którym mój pradziadek sadził drzewa, „dziki zachód” na Mirowie, Trakt Królewski na odcinku Nowego Światu i Krakowskiego Przedmieścia, aż wreszcie ukochany, rodzinny Żoliborz. Do tego ostatniego miejsca mam ogromny sentyment, co nie jest chyba dziwne, gdyż tam właśnie się urodziłem, dorastałem i poznawałem historię mojego miasta. Tak, Żoliborz to jest najpiękniejsze miejsce na ziemi, bez dwóch zdań.

Chciałam zapytać, czy czujesz się szczególnie związany z którąś dzielnicą, ale po tym, co powiedziałeś, chyba już nie muszę…

Tymi słowami Marcin ujął Rytm Warszawy, wygrywając tym samym
organizowany przez stronę konkurs "Czym jest dla Ciebie Warszawa?"
Zgadza się, Żoliborz jest i zawsze będzie na pierwszym miejscu. To nie podlega jakiejkolwiek dyskusji. 

Jaka jest dzisiejsza Warszawa w Twoich oczach? Jak ją widzisz? 

Warszawa jest pełna kontrastów. Zaskakuje mnie każdego dnia. Z jednej strony mamy kamienice, które pamiętają jeszcze wojnę, a z drugiej wieżowce, wyrastające jeden po drugim. Mamy np. ruchliwą i hałaśliwą ulicę Marszałkowską, a nieopodal jej ,parki miejskie, ciche i spokojne. Warszawa jest pełna sprzeczności. Widzę jak się rozrasta, co nie do końca też zgadza się z moim gustem.  Wolałbym, aby podjęto kroki w kierunku odbudowy Pałacu Saskiego, niż stawianie kolejnego drapacza chmur.  

Gdybyś mógł zmienić jedną rzecz w Warszawie, co by to było? 

Zmieniłbym wszystkich rządzących Warszawą, ludzi z wielkimi pieniędzmi, zapominającymi o jej historii. Mam tu na myśli np. kamienicę przy ulicy Strzeleckiej 8, którą przejął jakiś deweloper mający w planach przebudowę i postawienie tam apartamentowca. Ta kamienica to żywy świadek reżimu stalinowskiego. W piwnicach na ścianach i drzwiach zachowały się inskrypcje, które świadczą o tym, że były tam cele więzienne. Nie można ot tak niszczyć świadectw historii. Niedawno również miała miejsce bardzo smutna sytuacja. Prawowici właściciele odsprzedali kamienice przy Puławskiej 118 i 118a, a nowy nabywca bez skrupułów zniszczył zabytkową kapliczkę Matki Boskiej i zalał gorsety na podłodze betonem… To nie powinno mieć miejsca.  Jest teraz fala ludzi z wielka kasą, którzy bezczelnie niszczą miejsca z historią, duszą i tożsamością. To smutne. 

Kiedyś na swojej stronie Moja Warszawa zorganizowałeś konkurs, w którym do wygrania było Twoje zdjęcie. Pomysł cieszył się bardzo dużym zainteresowaniem. Na Twoim profilu pojawiają się też często Twoje autorskie zdjęcia. Fotografia to Twoja pasja? 

Lubię chodzić po mieście i robić zdjęcia, ot tak. Nie jestem profesjonalistą, po prostu to lubię i sprawia mi to przyjemność. A jeśli w dodatku komuś się to podoba i dodaje miłe słowo, to nie pozostaje mi nic innego, niż robić to dalej. 

Z Twojego profilu wiemy, że szykujesz nowy konkurs. Zdradzisz co to będzie? 

Fot. Marcin Brzeziński
To będzie kolejne zdjęcie, z serii moich zdjęć autorskich. W lipcu 2014 roku miałem możliwość wejścia do gmachu Prudentialu na Placu Powstańców Warszawy. Z dachu budynku zrobiłem chyba ze 300 zdjęć, takie były widoki, nie do opisania. Ostatnio przeglądając zdjęcia na stronie Narodowego Archiwum Cyfrowego, natrafiłem na fotografie przedstawiającą widok wschodniej części Warszawy. Fotografia była zrobiona z gmachu Prudentialu w 1932 roku. Przejrzałem swoje zdjęcia i zobaczyłem, że posiadam niemal identyczne, zrobione 82 lata później. Daje to niezwykły efekt, naprawdę. Zdjęcie będzie w formie kolażu, na dużej odbitce. Czuwajcie. 

Czy masz jakąś „perełkę” w swoich zbiorach dotyczących Warszawy, z której jesteś szczególnie dumny?

Mam taką jedną rzecz. Jest to album o Wilanowie z 1955 roku. Jest to zbiór plansz-rotograwiur Franciszka Myszkowskiego. Stan okładki głównie przez pryzmat czasu pozostawia wiele do życzenia, lecz same plansze są idealnie zachowane. Z tego nabytku jestem najbardziej dumny. Piękna rzecz, zresztą jak sam Wilanów.  

Czym zajmujesz się poza pielęgnowaniem miłości do Warszawy, co robisz na co dzień?

Ja cały czas pielęgnuje swoją miłość do Warszawy. Pracuje jak każdy człowiek, ale np. mam ten komfort, że przy okazji rozmawiam z ludźmi. Schodzimy wtedy na tematy warszawskie, to znaczy ja ich ściągam w te tematy. Spotykam się ze znajomymi gdzie również tematem przewodnim jest nasze miasto. Chodzimy po mieście, wymieniamy się spostrzeżeniami, idziemy w miejsca uświęcone krwią poległych za naszą wolność i zapalamy światełka.  Miłość do Warszawy w każdym aspekcie życia. (uśmiecha się)

Dziękuję za rozmowę. 


Zapraszamy do polubienia i śledzenia, strony Moja Warszawa, gdzie na każdego miłośnika Warszawy czeka mnóstwo ciekawostek. 



Rozmawiała: Karolina Staniszewska